2005-09-04 18:16:20 >> da last nołt
Bo znowu wszystko zaczyna rozłazić sie w szwach.
Zabawne że właśnie wtedy kiedy jest najwięcej do napisania ja nie jestem w stanie napisać nic. To tyle.
Narazie wszystkim.
I dziękuje za wszystko.
'She said I can't take this place
I'm leaving it behind
Well she said I can't take this town
I'm leaving you tonight'
Green Day
skomentuj (6)
2005-09-03 20:25:41 >> Dżizas!
Znowu wracamy do obiegu.
Jezu, początek września a ja już sie czuje wypompowany. Coś czuje, że to bedzie przesrany rok :/
skomentuj (0)
2005-09-02 21:37:59 >> rozmówki polsko-londyńskie
'- Aj łil hew dys bir...
- This?
- Noł.
- That?
- Nie.
- One pound thirty, please.'
Bo niektórzy ludzie już tak mają że działają na konwersacje jak płynny beton na drogi szwajcarski zegarek.
Niby działa dalej ale to już nie to samo.
skomentuj (2)
2005-08-28 04:24:48 >> moning!
I tak o to trafiłem o 3 w nocy na balkon zaprawiając sie chłodnym powietrzem, nikotyną i gorącym mlekiem z kubka.
Zabawne jak czesto wszystkie nasze plany chuj trafia.
Bez urazy ofkoz.
skomentuj (2)
2005-08-25 20:44:58 >> raport z małej wyspy
Oj śmieszna ta wyspa nie ma co. Ale pomijając cztery dni wyjęte z życiorysu na telepanie sie autobusem to było naprawde warto. Zacznijmy od rzeczy dziwnych - a tych to sporo było. Po pierwsze to nieprzyjemne uczucie kiedy widzimy nadjeżdżające auto w którym albo nie ma kierowcy i jest pasażer, albo jest pasażer a za kierownicą siedzi mała dziewczynka, albo wogóle nie ma nikogo. Po drugie woda. Niby z kranu a jednak zdrowa. Podobno. Wisła wysiada. Rzeczy przyjemne - na przykład nygasy. Nygasy czy inne bambo mają chyba wyrobione jakieś stereotypy o Polakach bo zarówno ziomale palący zioło jak i mniej rzucające sie w oczy osobniki równo ustepowali z drogi (albo wręcz zdupcało - ja poważnie mówie :3) na dźwięk swojskiego 'kurwa' czy 'chuj'.
A z rzeczy mega-turbo przyjemnych to - a jakże :D - alkohole. Primo - początkowo niechętny arabski sprzedawca z monopolowego stał sie zadziwiająco pomocny i uprzejmy jak poznał że ma do czynienia z Polakami. Widać stali klienci jacyś czy coś. A secundo obowiązuje tam taka śmiszna świecka tradycja że jak komuś nie chce sie pić to odstawia na bok i idzie dalej. Skutek: mijajac płoty czy śmietniki czasem można zastać nieotwartą puszke stojącą gdzieś na uboczu a napewno już trafimy na coś niedopitego :] Nie to co u nas że mendy wylać wolą. Ha, ciekawe. Że dodam tylko o przuconych rowerach i telewizorach (i parasolach i materacach, jednak atrakcyjność nieporównywalnie mniejsza) to można mówić o Ist-nym Ra-ju dla Po-la-ków.
I może właśnie dlatego prędzej czy później tam wracam.
Dysmyst.
skomentuj (2)
2005-08-14 12:47:47 >> Stein und Stein
'Zdawało mu się, że kiedyś, kiedyś... on sam był kamieniem zimnym, ślepym, nieczułym.
A gdy leżał pyszny w swojej martwocie, której największe ziemskie kataklizmy nie zdołały ożywić, w nim czy nad nim, odezwał się głos zapytujący:
"Chcesz zostać człowiekiem?"
"Co to jest człowiek?..." - odparł kamień.
"Chcesz widzieć, słyszeć, czuć?..."
"Co to jest czuć?..."
"Więc czy chcesz zaznać coś zupełnie nowego? Czy chcesz istnienia, które w jednej chwili doświadcza więcej, aniżeli wszystkie kamienie w ciągu miliona wieków?"
"Nie rozumiem - odparł kamień - ale mogę być wszystkim."
"A jeżeli - pytał głos nadnaturalny - po tym nowym bycie pozostanie ci wieczny żal?..."
"Co to jest żal?... Mogę być wszystkim."
"Więc niech się stanie człowiek" - odpowiedziano'
B.Prus
'Lalka'
skomentuj (0)
2005-08-10 19:37:15 >> holidej!
Wrociłem :]
I było fajnie.
Ciepełko.
Słoneczko.
Konserwa i browar przy ognisku.
Słowacja i te potraviny.
Sześć pryszniców z czego trzy zepsute.
Opatrunki z chusteczek higienicznych i taśmy izolacyjnej.
Ośmioprocentowy Gorbaczow ktory miał mieć procent osiemdziesiąt.
I Fanta Bambucza.
Oj fajnie było, fajnie.
skomentuj (3)
2005-07-13 09:17:28 >> de def of Sejnt Dżimi
'(...)
In the streets of shame
Where you``ve lost your dreams in the rain
There``s no sign of hope
The stems and seeds of the last of the dope
There``s a glow of light
The St. Jimmy is the spark in the night
Bearing gifts and trust
The fixture in the city lust
What the hell``s your name
Whats your pleasure and whats your pain?
Do you dream to much?
Do you think what you need is a crutch
In the crowd of pain. St. Jimmy comes without any shame
He says “we``re fucked up”
But we``re not the same
And mom and dad are the ones you can blame
Jimmy died today
He blew his brains out into the bay
In the state of mind it``s my own private suicide
(...)'
Green Day
skomentuj (4)
2005-07-04 17:01:40 >> guts gud
Jeśli miałbym porównać do czegoś mój żołądek to do nasiąkniętej skręconej octem szmaty.
Mój mózg zresztą też.
Czy była to stara pizza, kiełbasa czy wódka - nie wiem i nie wnikam.
skomentuj (3)
2005-07-02 17:09:22 >> suma wszystkich kaców
Minął piątek, nastała sobota.
Niewiele pamiętam ale wnioskując ze stanu mojego ubrania musiało być fajnie.
skomentuj (2)